RSS
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Co się dzieje z Mistrzem Polski?

 

Zacznę może od banalnego stwierdzenia - Lech gra tragicznie. No bo co tu pisać o drużynie, która w poprzednim sezonie zdobyła Mistrzostwo Polski i grała naprawdę świetnie? Niby nie można popadać w jakieś zmartwienie, bo w tym sezonie jeszcze nie przegraliśmy meczu, a w lidze "ciągniemy" serię 24 spotkań bez porażki... Jest jednak znacząca różnica. Nie ma zespołu. Nie ma formy. I w końcu nie ma chyba wystarczających transferów, godnych Mistrza Polski.

No bo skoro inni mogą, to czemu nie Kolejorz!? Przykład z brzegu - Cracovia mogła wydać 700 tys. euro na Ntibazonkizę, którego specjalnie nie trzeba było wyszukiwać, bo grał w NEC Nijmegen, a już w pierwszej kolejce był najlepszym zawodnikiem "Pasów". Można?

Ktoś powie: "Wisła zrobiła tyle transferów i też gra jak na razie słabo". Tak, tak, ale trzeba patrzeć na siebie i by bronić tytułu mistrzowskiego trzeba wyszukać piłkarzy jeszcze o klasę lepszych.

Dziwi też fakt, że wiedząc o odejściu Lewandowskiego i w rezultacie mając pół roku czasu, nie znaleziono naturalnego następcy najlepszego piłkarza ligi. Tshibamba - nieporozumienie, Wichniarek - jak na razie nie zachwyca, Mikołajczak - wiadome było wcześniej, że to nie to, Chrapek - dochodzi dopiero do siebie. Jedyny, który na razie "coś" pokazuje to Artjoms Rudnevs. Gol w debiucie z Widzewem, niezły występ z Arką (a to coś wyróżnić się w tak tragicznym w wykonaniu Lecha meczu). Z niego może być pożytek, ale to za mało! By wypełnić lukę po "Lewym" niestety, ale trzeba sypnąć groszem. I to nie małym.

W pomocy jest strasznie, tej formacji również nie poznaję. Peszko kompletnie bez formy (sodówka?; chęć wyjazdu siedząca wciąż w głowie?), Krivets coś próbuje, ale z bardzo kiepskim skutkiem, o Stiliciu nie ma co rozmawiać. Jedynie dobrze radzi sobie Injać, podobnie będzie myślę z Bandrowskim, jak dojdzie do końca do siebie. Drygas mały plus za wejście bez kompleksów.

No i jeszcze jeden zawodnik - Jacek Kiełb. Dlaczego Jacek nie wpuszcza Jacka!? Dziwię się naprawdę Zielińskiemu (ogólnie szacunek, że próbuje coś robić z tym bajzlem, czytaj zmieniać ustawienie i piłkarzy) czemu nie wpuści go w miejsce "Peszkina". Widać, że chłopak się stara, robi co może, by zmienić obraz nieporadnego Lecha. Mimo to nie dostał jeszcze szansy gry od początku. Czekam wciąż na to...

Doczepić się nie mogę jedynie do obrony i bramki. Nie wiem co by było, gdyby zabrakło Arboledy teraz, kiedy nie ma Bartka Bosackiego. Nawet sobie tego nie wyobrażam. Do tego Wojtkowiak. Ci trzej naprawdę grają dobrze. Gorzej z Gancarczykiem. Cieszę się nawet teraz, że ma kontuzję (trochę głupio, ale cóż), bo zagrać będzie mógł Henriquez, który w moim przekonaniu jest lepszy.

No i bramkarze. Myślałem, że absolutnym "numero uno" będzie Kotorowski. Cały czas bronił wybornie i nic nie wskazywało, że w najbliższym czasie nie stanie między słupkami. Aż tu patrzę i w tunelu na mecz z Widzewem za "Bosym" stoi Burić! Mocno się zdziwiłem, myślałem, ze to zła decyzja i faktycznie tak było. Jasmin puścił gola ewidentnie obciążającego jego konto. Byłem pewny, że z Arką wystąpi "Kotor". Będąc w Poznaniu na meczu, nic nie wskazywało na to, by "jakoś mocniej" rozgrzewał się Burić, ale spiker czytając skład Lecha rozpoczął właśnie od numeru 30, czyli Bośniaka... Byłem wkurzony, jednak teraz mówię: dziękujemy! Jasmin uchronił nas od blamażu z Arką, bronił świetnie i dał sygnał piłkarzom, żeby to wykorzystali. Kopacze Lecha nie walili jednak nawet głową w mur - nie oddali ani jednego celnego strzału z drużyną, która cudem uniknęła spadku!...


Tak więc póki co nie widać perspektyw na poprawę sytuacji Kolejorza. Niby zawsze trzeba wierzyć, ale póki co...

22:40, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 lipca 2010
Gra dobra, wynik już nie.

 

Lech Poznań po horrorze w rewnżowym meczu z Interem Baku wygranym po karnych mierzył się ze Spartą Praga w 3 rundzie el. LM. Mecz rozgrywany był w Czechach, Kolejorz po dobrej grze nieznacznie uległ "Pepikom" 1:0. Bramkę zdobył Erich Brabec.


Naprawdę szkoda tej porażki. Zieliński zapowiadał, że ujrzymy zupełnie inną drużynę niż w meczu z Interem. Tak też było i w pierwszej połowie Lech przeważał. Dobrych ruchem okazało się też postawienie na 19-letniego Kamila Drygasa, dla którego był to pierwszy oficjalny mecz w Kolejorzu, a wcześniej nie zagrał nawet kilku minut w Ekstraklasie. Mimo to podołał zadaniu.

Najlepszą okazję zmarnował chyba Arboleda, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego był bliski umieszczenia głową piłki w siatce. Prażanie wybili piłkę, ta trafiła do Drygasa, który z woleja, z pierwszej piłki próbował pokonać precyzyjnym strzałem doświadczonego Blazka. Golkiper gospodarzy jednak świetnie sobie poradził.

Co do Arboledy, to gratuluję "ekspertom", którzy mówili, że jest najsłabszym ogniwem pierwszego składu Kolejorza. Grał fantastycznie, wygrywał wszystkie pojedynki, a i czasem pomagał także w ofensywie. Wilfried miał naprawdę godnego rywala, z którym sobie nie radził.

Po raz kolejny dobrze bronił także Kotorowski. Już gdzieś pisałem, że dla mnie jest to absolutnie bramkarz fenomen. Tylu rywali, ilu już wygryzł ze składu... Ale jemu poświęcę osobną notkę. Wczoraj szczególnie w drugiej połowie uratował nas przed stratą gola.

Plus także dla Kriwca, który w poprzednich meczach nie zachwycał, jednak wczoraj grał dobrze.


W drugiej połowie Lechici trochę spuścili już z tonu. Sparta dochodziła do groźniejszych sytuacji, Kolejorz starał się kontrować. Po 60, 65 minucie Poznaniacy opadli z sił, było to widać. Dziwiło mnie trochę trzymanie na ławce Tshibamby, świeży napastnik potrzebny był "od zaraz". Wszedł dopiero po... stracie bramki Lecha. Po strzale Sionki piłka trafiła pod nogi Brabeca, którego nie upilnował Wojtkowiak i umieścił spokojnie piłkę w bramce.

Czekałem jeszcze na jakiś zryw, końcówkę w stylu Lecha i bramkowy remis, który na pewno byłby lepszy od 0:0. Nic takiego nie miało miejsca. Tshibamba wg mnie został wprowadzony za późno, Mikołajczak to nie to, a już ponosi mnie patrząc na Wilka. To co on robi jeszcze w Lechu, to dla mnie niewiadoma! Wszedł na kilka minut i od razu stracił 2-3 piłki. Szkoda, że kontuzji doznał Kiełb, myślę, że przydałby się przy Letnej w Pradze.


Podsumowując, Lech nie wypadł jednak najgorzej i ten wynik również nie jest tragedią. Przy Bułgarskiej już nie raz działy się cuda. Liczę na te zakończone happy-endem (patrz Austria Wiedeń)...

No właśnie, czuję, że znów będzie dogrywka w rewanżu...

15:03, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 lipca 2010
Wygrana w Baku, Sparta w 3 rundzie?

 

W rozegranym we wtorek spotkaniu 2 rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów Lech Poznań pokonał Inter Baku 1:0. Strzelcem jedynej bramki dla "Kolejorza" został powracający do Lecha Artur Wichniarek.


Mecz przebiegał pod dyktando podopiecznych Jacka Zielińskiego. Od początku Lech narzucił swoje warunki gry. Dobrze prezentował się Wichniarek, co mnie cieszy, gdyż miałem obawy jak wypadnie w tym ważnym spotkaniu. Artur szukał gry, schodził do pomocników po piłkę i świetnie rozumiał się ze Stiliciem, który często posyłał mu piłki. Gospodarze atakowali tylko z nielicznych kontr, z których groźniejsza była jedna, może dwie. Dobrze na środku defensywy radził sobie Grzesiek Wojtkowiak, który zastąpił tam kontuzjowanego Arboledę. Kiepsko natomiast wypadli wg mnie obydwaj boczni piłkarze z defensywy. Mowa o Kikucie i Gancarczyku. "Kiki" rzadko włączał się do akcji ofensywnych i tracił piłki. Gancarczyk również nie radził sobie na lewej obronie, a znany z dotychczas dobrych dośrodkowań, często psuł wysiłek całego zespołu, niedokładnie dogrywając. Szczerze powiedziawszy co raz bardziej tęsknię za Henriquezem, który w poprzedniej rundzie zagrał w jedynie 2 meczach, a zaprezentował się lepiej od grającego tam praktycznie cały sezon Seweryna...

Bramka padła tuż po przerwie. Stilić zszedł ze środka na lewą stronę, dorzucił piłkę do Wichniarka, a ten ładnie wyszedł przed obrońców i czubkiem buta wpakował piłkę do bramki. Dobrze zaprezentowali się również zmiennicy, w szczególności debiutujący w oficjalnym meczu Jacek Kiełb. Nieźle zagrał również Mikołajczak, ale uważam, że to niestety jednorazowy "wyskok"...


Za kilka dni rewanż, który powinien być już formalnością. Pomiędzy pierwszym a drugim meczem odbyło się już losowanie 3 rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Lech pokonując Inter trafi na Spartę Praga. Czy przejście do fazy play-off jest możliwe? Na pewno tak, Sparta to już nie ta sama drużyna co kiedyś. Łatwo nie będzie, ale myśląc poważnie o awansie, Lech musi pokonywać takich rywali. Na 100 % pomoże około 3 tysięczna grupa kibiców wybierająca się do Pragi. Atutem może też być drugi mecz, który zostanie rozegrany na Bułgarskiej. Tak więc - Heeej Lech!

17:30, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lipca 2010
Hiszpania Mistrzem Świata

 

We wczorajszym finałowym spotkaniu Mistrzostw Świata 2010 roku w RPA, rozgrywanym na stadionie Soccer City w Johannesburgu, Hiszpania pokonała po dogrywce Holandię 1:0 i po raz pierwszy w historii mogła świętować tytuł Mistrza Świata.


W pierwszej połowie nie mieliśmy zbyt ciekawego widowiska. Było za to ostro, dużo faulów i kartek. Hiszpania nie grała już tego co z Niemcami, widać było, że to spotkanie finałowe i obie drużyny przede wszystkim nie chcą stracić bramki. "Ciekawie" było natomiast od strony komentatorskiej, gdzie mogliśmy usłyszeć takie oto "łamańce": Rołben, Kojt (Szpaq ponoć rozmawiał na temat wymowy nazwiska z holenderskimi dziennikarzami, wikipedia mówi co innego...), Inesta, Vincent Del Bosque czy Harald Webb. To już trochę za dużo moim zdaniem i stwierdzenie na końcu relacji, że przynajmniej internauci mogą wypisywać i wyszukiwać ich błędy, było żenujące. Cóż, szkoda że Mundial nie wpadł w ręce Polsatu...


Druga połowa już zupełnie inna. Mieliśmy więcej akcji i więcej ofensywnej gry. Mieliśmy okazje Robbena, który sam na sam stawał z Casillasem dwa razy, ale też co raz więcej żółtych kartek. Szczególnie w pamięć zapadło uderze karate De Jonga na Xabiego Alonso. Także i w tej połowie nie zobaczyliśmy bramek i czekała nas dogrywka. Zespoły były już wyraźnie zmęczone, a TVP puszczając blok reklamowy nie zdążyło na początek tej połowy... A chcieli połączyć się jeszcze ze studiem!

W dogrywce świetną okazję miał Fabregas, podobną do Robbena, jednak strzelił kiepsko i Stekelenburg obronił strzał nogą. W 109 minucie z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał John Heitinga i Holandia musiała kończyć mecz w 10. Kiedy powoli oczekiwaliśmy karnych padła bramka rozstrzygająca losy spotkania. W 117 minucie Andres Iniesta obsłużony dobrym podaniem się nie pomylił i Hiszpania mogła zacząć świętować. "Oranje" próbowali jeszcze rozpaczliwych wrzutek, jednak nic to nie dało i Hiszpania mogła świętować w pierwszym ich finale w historii pierwszy tytuł.

Brawa należą się całej drużynie, jednak cichym bohaterem jest według mnie Casillas. Jest to raczej na pewno najlepszy bramarz na świecie, podczas tego Mundialu puśćił dwa gole, a skórę swoim kolegom ratował praktycznie w każdym meczu. Mieć takiego golkipera w bramce to skarb i Iker mógł zasłużenie podnieść puchar, do którego dołożył dużą cegiełkę...

A Holandia? W finale tak naprawdę chyba zasłużenie poniosła porażkę, brakowało trochę wsparcia Robbenowi, który starał się dryblować w swoim stylu schodząc do środka i oddając strzał. "Pomarańczowi dostali w finale aż 9 żółtych i 1 czerwoną kartkę. Gorzej zagrał również Sneijder, który w poprzednich meczach ciągnął całą drużynę. Z lepszej strony pokazał się za to Stekelenburg, który tym razem wybronił dużo trudnych sytuacji. Niewidoczny był van Persie, który w tym meczu nie miał wielu okazji do zdobycia gola. Ogólnie za cały turniej Holandii na pewno należą się brawa, mi naprawdę ich szkoda, trzymałem kciuki za ich sukces. Może klasę pokażą w Polsce na Euro 2012?

15:20, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lipca 2010
O pierwszy triumf w historii...

 

Znamy już finałową parę Mistrzostw Świata. O najcenniejsze reprezentacyjne trofeum powalczą Holandia oraz Hiszpania. Bardzo się z tego cieszę, gdyż jak już wspominałem tym drużynom kibicowałem najbardziej, po Anglii. Za kim będę w finale? Za Oranje!

Obie reprezentacje o ten puchar zagrają po raz pierwszy. Na pewno może to dziwić, na dodatek Hiszpanie zagrają po raz pierwszy w historii w finale tej imprezy! Mimo wszystko uważam, że i jednej i drugiej reprezentacji należały się medale i laury. Wprawdzie styl i wrażenie najlepsze pozostawili po sobie chyba Niemcy, ale jeśli mówimy o Holandii - jak dotąd wygrali wszystkie swoje spotkania! A o Hiszpanii - po cichu, atakiem pozycyjnym i zabójczym Davidem Villą w ataku rozbijali psychicznie swoich rywali.

"Pomarańczowi" w półfinale mierzyli się z Urugwajem. Od początku zyskała dużą przewagę, a w 18 minucie zdobyła pierwszego gola. Kapitalnym strzałem z dalszej odległości popisał się Giovanni van Bronckhorst, dla którego był to pewnie strzał życia i być może bramka Mistrzostw. Urugwaj dążył do wyrównania i udało się to w 41 minucie. Wtedy to zza pola karnego uderzył Diego Forlan i źle ustawiony Stekelenburg popełnił błąd, który skutkował remisem 1:1 do przerwy. Po przerwie Bert van Marwijk nie czekał długo i posłał na plac gry van der Vaarta. Nie był on chyba jednak w dobrej dyspozycji, gdyż grał bardzo przeciętnie. Holandia swego dopięła w 70 minucie i swojego 5 gola na tym Mundialu strzelił Wesley Sneijder. 3 minuty później mieliśmy już 3:1, a bramkę precyzyjnym strzałem głową strzelił Arjen Robben. Wtedy byłem już pewny, że Holendrzy tego spotkania nie przegrają. W 92 minucie po naporach Urugwaju padł jednak gol! Autorem był Maxi Pereira i Oscar Tabarez szybko zaczął popędzać swoich podopiecznych, by Ci postarali się o jeszcze jedną akcję bramkową. I faktycznie było blisko, Irmatow nie kończył spotkania i robiło się nerwowo. Mimo wszystko "Oranje" dopięli swego i spotkanie rozstrzygnęli na swoją korzyść.

W drugim półfinałowym spotkaniu to Hiszpanie szybko objęli przewagę. Niemcy grali jak nie oni - skryci na swojej połowie, rzadko wyprowadzając chociażby kontrę. A "La Furia Roja" grali po swojemu, atakiem pozycyjnym i nagłym przyspieszeniem posyłając piłkę do Villi czy Pedro. Swoją drogą młody zawodnik Barcelony rozgrywał naprawdę dobre spotkanie, jego dryblingi często odnosiły pozytywny skutek. Świetnie grał również Andres Iniesta, u którego po kontuzji nie ma już chyba śladu. Pierwsza połowa zdecydowanie na korzyść zespołu z Pólwyspu Iberyjskiego. Druga część praktycznie nie uległa zmianie - przewaga Hiszpani i nieliczne (ale groźne) kontry naszych zachodnich sąsiadów. W 73 minucie Hiszpania objęła zasłużone prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Carles Puyol. "Wreszcie!" - pomyślałem, jednak czułem, że Niemcy w końcówce mogą wyrównać. A od koniec to Hiszpania mogła jeszcze podwyższyć! Drużyna Loewa, która postawiła wszystko na atak, została w obronie z jednym zawodnikiem, La Furia Roja ruszyli z kontrą dwoma zawodnikami i Pedro popędził w kierunku bramki. Co zrobił? Wdał się w niepotrzebny drybling, stracił piłkę i zamiast podać zmarnował świetną okazję na rozstrzygnięcie losów spotkania. Niemcy jeszcze próbowali, ale nie zdołali strzelić bramki dającej im chociaż dogrywkę. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Hiszpanów 1:0, więc z rezultatów obydwóch półfinałów byłem bardzo zadowolony.


Jak już wspominałem w finale będę za Holendrami. A mecz o 3 miejsce? Tutaj sam nie wiem. Ogólnie byłbym pewnie za Urugwajem, jednak Niemcy podczas tego Mundialu pokazali kawałek dobrej piłki, a po porażce nie było mowy o błędach sędziego, czy czymś w tym rodzaju. Poprostu uznali, że rywal był lepszy i tyle. Tak więc, remis, dogrywka i karne? :)

14:16, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 lipca 2010
Niemiecka precyzja czy hiszpański temperament?

 

Tak, to znany slogan marki samochodowej Seat. Jednak w tej reklamie jest ponoć w samochodzie zawarta i niemiecka precyzja i hiszpański temperament w jednym. Gdyby reprezentacje piłkarskie tych krajów połączyły się w jedno, pewnie mielibyśmy potentata nie do pokonania. Dziś jednak Niemcy i Hiszpania stają sobie na drodze, do upragnionego finału Mistrzostw Świata. I kogo tu upatrywać za faworyta!?


Ja kompletnie tego nie wiem. Jeśli spojrzeć na cały turniej - Niemcy są faworytem. Grali naprawdę świetnie i perfekcyjnie, a jedynym słbaszym spotkaniem był mecz z Serbią. Hiszpanie słabszych meczów mieli trochę więcej, jednak mają w zespole najskuteczniejszego jak dotąd na Mundialu (wraz z Sneijderem) piłkarza, Davida Villę. No i Hiszpania to zawsze Hiszpania i potrafią zagrać w ważnym momencie na 100 %. Jeśli wierzyć ośmiornicy Paul (:D), to zwyciężą piłkarze Vicente Del Bosque...

Osobiście stawiam na remis. Myślę, że spotkanie może się roztrzygnąć w dogrywce lub nawet karnych. Sercem jestem za Hiszpanią, jednak coś czuję, że w dogrywce wygraną mogą sobie zapewnić Niemcy. Wprawdzie nie zagrają oni bez jednego z lepszych piłkarzy Mundialu, Thomasa Mullera, ale mają w składzie równie skutecznych i dobrze dysponowanych piłkarzy jak Schweinsteiger, Podolski czy Klose, który jest coraz bliżej strzeleckiego rekordu słynnego Ronaldo.

Mam nadzieję, że spotkanie będzie obfitowało w liczne emocje i że mimo wszystko to Hiszpania pokaże klasę w jednym z najważniejszych momentów w ich mundialowej karierze, gdyż jeszcze nigdy (!) nie grali w finale Mistrzostw Świata...

19:37, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 lipca 2010
Do boju Oranje!

 

Reprezentacja Holandii pokonała w meczu ćwierćfinałowym Brazylię 2:1! Jestem z tego niezmiernie zadowolony, nie spodziewałem się tego, oglądając pierwszą połowę, w której Holandia nie istniała.


Mecz znakomicie rozpoczął się dla "Canarinhos". W 10 minucie świetnym podaniem popisał się Felipe Melo, środkowi obrońcy "Oranje" zaspali i Robinho ze spokojem umieścił piłkę w siatce. Był to duży cios dla "Pomarańczowych", a Brazylijczycy wciąż atakowali. Robben próbował coś zrobić, jednak nie pomagali mu koledzy.

Druga część jakby z innego spotkania. Holendrzy przeszli do ofensywy i to oni tym razem dyktowali grę. Dowodem tego była akcja z 53 minuty, kiedy to ładnie rozegrany rzut wolny na bramkę, przy pomocy Felipe Melo, zamienił Wesley Sneijder (Sznajder by niektórzy z TVP :D). Przewaga "Pomarańczowych" rosła i w 68 minucie padła kolejna bramka. Z rzutu rożnego któryś z Holendrów przedłużył piłkę główką i mierzący 173 cm Sneijder zdobył bramkę "myślącą częścią ciała". Bardzo się z tego faktu ucieszyłem, gdyż po odpadnięciu Anglii to właśnie Holandii najbardziej kibicowałem.

W 73 minucie swoją głupotą "popisał" się Felipe Melo, który chamsko "wbił" nogę w Arjena Robbena. Zasłużenie otrzymał czerwoną kartkę i z bohatera (asysta i dobry mecz) stał się wrogiem brazylijskiej publiczności (błąd przy bramce i wspomaniana kartka).

Warto też dodać, że bardzo dobrze mecz sędziował Yuichi Nishimura z Japonii, który sędziował kiedyś nawet kilka meczów w naszej lidze. Według mnie, to właśnie on powinien sędziować mecz finałowy.


Dziś Holandia gra mecz o finał z reprezentacją Urugwaju. Mam nadzieję, że Urugwaj bez Suareza nie będzie już taki silny i że "Oranje" zagrają tak jak z Brazylią w drugiej połowie spotkania...

19:25, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lipca 2010
Podsumowanie 1/8 Mistrzostw Świata

 

Za nami już 1/8 finału najważniejszej piłkarskiej imprezy świata. Są niespodzianki, są przewidywane rezultaty. Wreszcie są i ciekawe mecze lub takie, których nie dało się oglądać. Jak to w piłce... W sumie po staremu :)

Najgorszym spotkaniem, na którym kompletnie, konkretnie (spodenki Wasyla :]) można było zasnąć, to pojedynek Paragwaju z Japonią. Tak nudnego meczu, to chyba jeszcze na tym Mundialu nie było. Po za poprzeczką Japończyków nie działo się dosłownie NIC! Dopiero emocje zaczęły się na koniec spotkania, kiedy to po bezbramkowym spotkaniu czekała nas seria rzutów karnych. W niej 100 % skuteczność utrzymali piłkarze z Ameryki Południowej, co nie udało się Japończykom przez strzał Komano w poprzeczkę. Mimo wszystko, po tak słabym spotkaniu, cieszę się, że to Paragwaj wyszedł z tej potyczki zwycięsko. Mając taką siłę w ofensywie jeden słabszy mecz może się trafić. Tylko, że teraz zagrają z Hiszpanią...

Na szczęście ciekawszych meczów było więcej, do takich możemy zaliczyć np. spotkanie Niemcy - Anglia. I przez poziom i przez dramaturgię. Wszyscy już na pamięć potrafią odtworzyć sobie sytuację nieuznanego gola Franka Lamparda. Do tego perfekcja Niemców oraz połączenie młodości z doświadczonymi Klose czy Schweinsteigerem. Świetnie prezentuje się 20-letni Thomas Muller, który na swoim koncie w tym turnieju ma 3 gole i 3 asysty. Za to wspomniany Klose, ma szansę pobić rekord goli na Mistrzostwach Świata należący do Ronaldo. Do tego osiągnięcie brakuje mu już tylko (albo aż) 3 goli.


Podsumowując każdą drużynę 1/8 finału z osobna:


Anglia - Wraca do domu na tarczy, a angielskie media już zaczęły szukać winnego. Jedni obarczają Capello, inni Rooneya. Tak naprawdę Anglia nie tworzyła kolektywu oraz nie miała jednego lidera, który w trudnym momencie pociągnąłby ją do walki. Miał nim być napastnik Manchesteru, ale jak jest już wiemy...

Argentyna - Jak na razie prezentują się wybornie. Jak wynika ze statystyk, w ogólnej tabeli Mistrzostw są oni na pierwszym miejscu, z 12 punktami i stosunkiem bramek 10-2. Świetnie gra Messi, który jednak nie może wciąż zdobyć bramki, Higuain, który walczy o koronę króla strzelców i Tevez, który potrafi poderwać drużynę. Na pewno jeden z poważniejszych kandydatów do zwycięstwa w całym imprezie.

Brazylia - Po pierwszym ich meczu na tych Mistrzostach z Koreą Północną, miałem duże obawy, czy jest to drużyna mogąca odnieść sukces w RPA. Styl gry naprawdę kiepski. Jednak w następnych meczach powoli wprowadzali nas w brazylijską sambę. Już z WKS-em mieliśmy tego przebłyski, a mecz z Chile był już dla nich popisowy. Jeśli formę szykowali na fazę pucharową, to finał może być ich.

Chile - Pozostawili po sobie naprawdę dobre wrażenie. Ich ofensywny styl mógł się spodobać każdemu. Również mnie i gdyby jeszcze od czasu do czasu wygrali z najlepszymi (Hiszpania, Brazylia) to mogliby zagrozić każdemu. Mimo to występ takich zawodników jak chociażby Sanchez może tylko cieszyć.

Ghana - Rodzynek kraju gospodarza tych Mistrzostw, który w dodatku awansował do 1/4 finału. Nie grają może rewelacyjnie, ale niewysokie zwycięstwa dają im powódy do radości. Muszą popracować właśnie nad skutecznością, gdyż 4 bramki strzelony na Mistrzostwach, w tym dwa karne, to mało. Jeśli poprawią ten element lub chociaż stworzą więcej okazji do zdobycia bramki, to w meczu z Urugwajem nie będą stać na straconej pozycji.

Hiszpania - Prócz wpadki ze Szwajcariom właściwie nie ma się do czego przyczepić. No może do Torresa, który naprawdę po kontuzji jest cieniem siebie i jest chyba najsłabszym ogniwem drużyny. No ale kogo Del Bosque ma wystawić? Llorente wprawdzie zaliczył dobre wejście z Portugalią, jednak nie wiadomo jak spissałby się w najważniejszych meczach, a Pedro jest jeszcze zbyt niedoświadczony. Ogólnie Hiszpania stara się dążyć do stylu w jakim sięgała w 2008 roku po Mistrzostwo Europy. No a do tego ma w ataku Davida Villę...

Holandia
- Podobnie do Argentyny - 4 mecze, 4 zwycięstwa. Ustępują tylko bramkami, jednak grają bardzo mądrze co widać doskonale po pierwszym meczu w 1/8. Na Euro w Austrii i Szwajcarii wszyscy zachwycali się ich wspaniałą grą w fazie grupowej. Przyszło jednak do pierwszego spotkania fazy pucharowej i "Pomarańczowi" przegrali z Rosją 1:3 i pojechali do domu... Teraz chcą odwrócić bieg zdarzeń i pokazać kawałek dobrego futbolu w końcowych fazach turnieju. Już pierwszy mecz w 1/8 ze Słowakami (mimo skromnego 2:1) pokazał, że Holendrzy umiejętnie szachowali siłami w grupie. Do tego wrócił magik Robben i nie boję się stwierdzić, że gdyby nie częste kontuzje, byłby on najlepszym piłkarzem na świecie! Kompletnie nie rozumiałem i nie zrozumiem decyzji Realu, który sprzedał w jednym okienku i Sneijdera i właśnie Robbena. Ci dwaj piłkarze to trzon kadry i swoich klubów, są naprawdę fantastyczni. Przed Holandią mecz z Brazylią... Go, go Oranje!

Japonia - Zaskoczyli mnie swoją grą Ci "Japońce". Naprawdę duży plus dla ekipy trenera Okady ode mnie. W grupie z Holandią, Kamerunem i Danią stawiałem ich właściwie na 4, góra 3 miejscu. A tu proszę, awans z grupy i to w niezłym stylu. W meczu z Paragwajem zagrali chyba zbyt ostrożnie (zresztą tak jak rywal) przez co przegrali na koniec po karnych. Z dobrej strony pokazał się Honda, który w przyszłości może być gwiazdą światowego formatu.

Korea Południowa - Kolejna drużyna z Azji, która zagrała nieźle na tym Mundialu. Stylem może gorzej od Japonii, jednak oni również pokazali, że nie są kopciuszkiem. W grupie z Argentyną nie mieli szans, jednak byli lepsi i od Grecji i od Nigerii. Walczakiem i głównym motywatorem był Park Ji-Sung, gracz Manchesteru, który ciągnął tą drużynę do przodu. W 1/8 nie sprostali jednak Urugwajowi, ale nie mogą się wstydzić tego, co zaprezentowali w RPA.

Meksyk - Drużyna Javiera Aguirre wywarła na mnie duże wrażenie. Grali miło dla oka, a grupy łatwej nie mieli, bo byli w niej Francuzi, gospodarze czyli RPA, a także Urugwaj. Mimo to wyszli z grupy w naprawdę dobrym stylu. Wejście smoka zaliczył Javier Hernandez, który od nowego sezonu przywdzieje barwy Manchestru. Ferguson wiedział co robi, ściągając go do siebie. Meksykanie graliby pewnie dalej w turnieju, gdyby nie 2 miejsce w grupie, przez co w 1/8 musieli grać z rozpędzoną Argentyną...

Niemcy - Tak jak już pisałem wyżej - perfekcyjni i nie do zdarcia. Nawet porażka z Serbią nie zmieni mojego zdania. Typowa, turniejowa drużyna. Chociaż jak już wspominałem w którymś z wpisów, gra w tej reprezentacji dużo piłkarzy innego pochodzenia. Co by Niemcy zrobili, gdyby nie Polacy w ataku? :) Mimo wszystko połączenie młodości z doświadczeniem procentuje tylko na plus. Spotkanie ćwierćfinałowe Argentyny i Niemców zapowiada się niezwykle ciekawie.

Paragwaj - Następna drużyna z Ameryki Południowej, która gra bardzo dobrze. Mimo tego, iż właściwie wygrali jak dotąd tylko raz (nie licząc wygranej dopiero po karnych z Japonią) zaprezentowali dobry, ofensywny futbol. Właśnie siła rażenia z przodu robi wrażenie, gdzie do dyspozycji są: Santa Cruz, Barrios (Barriosa wg Szpaka :D), Cardozo czy Valdez. Atakujący marzenie. Jednak 3 bramki i 3 remisy trochę wypadają na niekorzyść Paragwajczyków, jednak nie doznali oni jeszcze smaku porażki. Przed nimi jednak bardzo trudne zadanie - sprostać Mistrzom Europy Hiszpanom.

Portugalia - Mimo 1 zwycięstwa i 2 remisów w fazie grupowej, zaprezentowali się nieźle. Strzelili 7 goli nie tracąc jednego, ale z drugiej strony 7 bramek to tylko jeden mecz z Koreą Północną, a z Brazylią i WKS-em nie strzelili żadnej. Zawodził również Ronaldo, na którego liczyli wszyscy. W 1/8 ich rywalem była Hiszpania i każdy spodziewał się dobrego, wyrównanego meczu. Spotkanie było faktycznie ciekawe, a w pierwszej połowie przeważała nawet Portugalia. Mimo to przegrała i pokazała, że nie jest na tyle silna, na ile sie wydawało. Także zachowanie Ronaldo, kapitana, który pluje na kamerzystę było nie na miejscu.

Słowacja - Do nich akurat mieć pretensji nie można. W trudnej grupie z Włochami i Paragwajem wymieniani byli w kontekście zajęcia 3 miejsca. Mimo to w ważnym momencie potrafili wygrać ostatnie spotkanie z Mistrzami Świata, dzięki czemu awansowali z grupy. Trafili jednak na Holandię i spotkanie przegrali, jednak ich występ na Mundialu nie był najgorszy. Do tego z dobrej strony zaprezentował się Robert Vittek, który zdobył 4 bramki. Trzeba stwierdzić, że mieliśmy trudnego rywala w eliminacjach do tych Mistrzostw...

Urugwaj - Jedna z lepszych drużyn dotychczas w RPA. Styl w jakim pokonywali kolejnych rywali naprawdę się podobał i byli kolejną z drużyn z Ameryki Południowej, która zaprezentowała się bardzo dobrze. Szczególnie błyszczeli w ataku Luis Suarez oraz kapitan Diego Forlan. Ich współpraca była znakomita, a napastnikowi Atletico Madryt w 100 % należała się opaska kapitana. Do tego w bramce świetnie radzący sobie młody Muslera, który jak dotychczas puścił 1 bramkę. W ćwierćfinałowym meczu z Ghaną to Urugwaj jest raczej faworytem i jeśli zagrają z Czarnymi Gwiazdami tak jak w poprzednich meczach, to półfinał będzie na nich czekał otworem.

USA - Po nich spodziewałem się akurat więcej. Dwa remisy w pierwszych meczach (z Anglią OK, ze Słowenią ledwo obroniony), a potem wymęczona wygrana na wagę awansu z Algierią to mało na drużynę, która zapowiadała walkę o złoto w 2014 roku! Jeśli to nie był żart, to naprawdę Amerykanie nie mają powodów do optymizmu. No bo ile razy można opierać drużynę na Donovanie? Jego era powoli się kończy, a kolejnego lidera drużyny nie widać. Może Dempsey, może Altidore? Może...


Jeśli chodzi o półfinałowe typy to:


Holandia vs Brazylia - Tutaj naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć. Chciałbym, żeby wygrała Holandia, jak będzie nie wiem... Może remis i w końcówce kolejny zryw Robbena?

Urugwaj vs Ghana - Tutaj stawiam na Urugwaj. Po tym co pokazali, a co Ghańczycy, to drużyna z Ameryki Południowej jest faworytem. Może nawet over 2,5? Tego już pewny nie jestem.

Argentyna vs Niemcy - Tutaj zadecydować mogą karne. Kompletnie nie wiem, czego się spodziewać, jedyny typ jaki zagram to chyba under 2,5.

Paragwaj vs Hiszpania - Zdecydowanie Mistrzowie Europy. Wątpię, by sprawę rostrzygali w dogrywce, a już nie wierzę, by Paragwajczycy mogli sprawić niespodziankę.

18:31, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 czerwca 2010
"Królu Arturze" - witamy!

 

Dzisiaj Lech Poznań dokonał drugiego transferu po Jacku Kiełbie. Do Poznania przyjechał Artur Wichniarek, który po latach wrócił do Kolejorza, w którym rozpoczynał swoją piłkarską karierę. Czy to dobry transfer?

Na początku (z miesiąc, może dwa temu) gdy pojawiały się pogłoski na temat możliwości pozyskania tego zawodnika, trochę kręciłem głową. Z drugiej jednak strony wiedziałem, że mimo średnio udanych występów (lub kiepskich) jest to piłkarz ograny, doświadczony i przywiązany do Lecha. Zawsze powtarzał bowiem, że chciałby jeszcze w Lechu kiedyś wystąpić.

Dziś jednak, gdy już oficjalnie został piłkarzem Lecha, to jestem chyba na tak. Twierdzę, że 33 lata to jeszcze wiek, "w którym można atakować Ligę Mistrzów"!

Czekam teraz jeszcze na kupno Rudnevsa, później nawet na jeszcze jednego napastnika, koniecznie środkowego obrońcę (coś musi być na rzeczy skoro Lech sprzedał Tanevskiego), no i być może pozyskanie Vukcevicia lub innego lewego pomocnika (nie Wilkowi!). Jeśli to wszystko się uda, będę usatysfakcjonowany.

19:43, pitek.k1
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 czerwca 2010
1/8 sędziowskich błędów...

 

Tak, tak najpierw rozpłuwaliśmy się nad pracą sędziów w fazie grupowej, którzy popełniali nie duże, nieznaczące błędy. Gdy przyszło jednak do fazy pucharowej, szybko to "nadgonili" i to w skandaliczny sposób. Jak sędzia Jorge Larrionda nie zauważył gola, po strzale Franka Lamparda!? Czy on, czy sędzia liniowy... Wszyscy to widzieli niezależnie od miejsca, w którym oglądali to spotkanie. Po meczu powiedział: "O mój Boże, piłka była wyraźnie w bramce". I co to teraz zmieni?

Ktoś pomyśli: "Co z tego i tak Niemcy wygrali 4:1, więc nic by to nie zmieniło". Tak, to możliwe, ale nie pewne. Kto wie co by było, gdyby... Zawsze można tak mówić :) Mówię to wprawdzie z punktu widzenia reprezentacji Anglii, jednak nie wiadomo jak potoczyłby się mecz, gdyby było 2:2. Szukam takich domysłów, bo najbardziej kibicowałem Anglii na tym Mundialu, ale nawet jeśliby to nic nie zmieniło, to trzeba zaznaczyć OLBRZYMIĄ pomyłkę urugwajskiego sędziego.

Kolejny "aktor", czyli Rosetti wraz z jego asystentami nie popisali się w meczu Argentyny z Meksykiem. Pierwsza bramka, którą zdobył Tevez z dwumetrowego spalonego to już kompromitacja sędziów. Uznawany dotychczas za jednego z lepszych arbitrów Roberto Rosetti mimo narady z sędzią liniowym nie zmienił decyzji. Nie wiem, na co patrzyli w tym momencie sędziowie, ale... Kolejny duży błąd w 1/8 finału.

Miejmy nadzieję, że w następnych fazach turnieju nie uświadczymy już tak znaczących pomyłek (jeśli można tak to nazwać) sędziów.

14:40, pitek.k1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2